niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 22


Gdy się obudziłam ręką Maćka oplatałam delikatnie moje talię. Spojrzałam na zegarek 2:57 super pomyślałam i delikatnie wyswobodziłam się z jego uścisku, by potem udać się do kuchni. Na szczęście Maciek w swojej lodówce miał sok pomarańczowy-mój ulubiony, szybko nalałam sobie go i po chwili delektowałam się pomarańczową cieczą. ,myślałam co dalej przecież nadal go kocham, ale z drugiej strony już raz mnie skrzywdził.... a po za tym ojciec. Mój drugi i chyba największy problem...
W cale nie chciało mi się spać, dolałam sobie tylko soku i udałam  z nim w dłoni na balkonie. Bełchatów tak ślicznie wyglądał o tej porze, tak nie winie. Około 3:30 kładłam się z powrotem do łóżka, ale zrobiłam to tak nie taktownie ,że prawym łokciem uderzyłam Maćka w twarz. Po chwili chłopak obudził się z wielkim grymasem bólu na twarzy
-Kochanie przepraszam.... nie chciałam-powiedziałam z miną zbitego psa
-Nic się nie stało, dlaczego nie śpisz?-spytał zaspany
-Bo jakoś nie mogę...-powiedziałam,że spuszczoną głową
-Jak chcesz mogę iść na kanapę....
-Nie!! to nie o to chodzi zostań! Po prostu nie wiem.... nie wiem co dalej z moim życiem-łzy samowolnie zaczęły wypływać z moich oczu
-Ciii kochanie nie płacz! Jak bym ja nie zachował się jak palant nie było by tego wszystkiego i najważniejsza osoba w moim życiu by przez zemnie nie płakała... Księżniczko to ja przepraszam...-powiedział dalej tuląc mnie do piersi
-Maciek ale co dalej? Ja nie wiem co dalej z moim życiem...-powiedziałam dalej płacząć
-Kochanie dobrze wiesz ,że chciałbym byś tu wróciłam, ale nie chce naciskać nie chce żebyś robiła coś na wzgląd na mnie...
-Maciek... kocham cię -powiedziałam i lekko go pocałowałam,chyba był zdziwiony taką postacią rzeczy...
-Ja ciebie też księżniczko-powiedział i jeszcze bardziej z mocnił uścisk-Chcesz pogadać?
-Nie śpijmy.... Maciek wiesz ,że moi  rodzice nie wiedzą że tu jestem? I nie ważne jaką decyzję podejmę muszę tak wrócić....
-A podjęłaś decyzję?-spytał patrząc mi w oczy
-Jednego jestem pewna Kocham cię... ale Maciek ja nie mam pracy już.... mieszkanie lada dzień będzie sprzedane a bez ojca pieniędzy nie skończę studiów.
-A jeśli powiem ,że Ci pomogę? Mógł bym ci to nawet z finansować ale już za dobrze Cię znam...
-Nie wiem...
-Poszukamy Ci nowej pracy a mieszkać będziesz u mnie dobrze?
-Chce, Maciek chce ale nie chce być twoim ciężarem....
-Ale za to jakim słodki ciężarem będzie.... Skarbie nawet się nie wygłupiaj!-powiedział i lekko pocałował mnie w skroń
-Na pewno?
-Na pewno
-Czyli co jutro jadę do Rzeszowa po rzecz i gówno mnie obchodzi zdanie ojca i to ze mnie wyklnie czy co tam zrobi!
-Mała po prawka jedziemy! jutro jest sobota mam wolne a po za tym nie zostawię cię z tym samej-powiedział i lekko pocałował mnie
-Kocham cię-powiedział leżąc i tuląc się do niego
-Ja ciebie też mała, śpijmy bo jutro pobudka o 5 rano
-Tak jest! W sumie to mamy jeszcze tylko godzinę snu...
-Będzie ciężko ale damy radę Dobranoc Skarbie-dostałam jeszcze całusa na dobranoc i Morfeusz porwał mnie w swoje ramiona.
Dokładnie godzinę później byliśmy już na na nogach ja ubrałam się w to samo w czym byłam wczoraj i po zjedzonym śniadaniu które ja sama w większości zjadłam, ponieważ nie jadłam obiadu ani kolacji wczoraj udaliśmy się w podróż do Rzeszowa.Gdy pojawił się znak "Rzeszów" zaczęłam mieć obawy do tego jak ojciec zareaguje.... Maciek mnie pocieszał i mówił ze będzie dobrze ale sam chyba się bał.
Podjechaliśmy pod średniego rozmiaru domek jedno rodziny i powoli wyszliśmy z auta, miałam swoje kluczę więc nimi otworzyłam drzwi.
-Jest tu kto?-wykrzyknęłam znajdując się jeszcze w korytarzu
-W salonie! gdzieś ty była dziewucho!-Ohoo tatuś zaczyna!
 W szybkim tempie on jak i matka znaleźli się w miejscu gdzie ja i Maciek przebywaliśmy
-Poznajcie....
-Gówna mnie obchodzi kto to jest! Domyślam się,że pewnie to twój ten fagas... nie myślałem ,że jesteś aż tak głupia! Czyli co wybrałaś już?! Żadnej koleżanki nie było!! Pewnie byłaś u niebo co?! No ile razy już mu dałaś dupy?! Co a może już cię zaciążył co?! Wiesz co nie obchodzi mnie już twoje życie! Bierz swoje manele i wypad do niego!
Szybko złapałam Maćka za rękę i udałam się z nim na górę po moje rzecz. Prawie żaden z kartonów nie był jeszcze rozpakowany tak więc Maciek zaczął je znosić a ja pozbierałam jeszcze nie które rzeczy i opuściliśmy dom moich rodziców. Gdy tylko odjechaliśmy z posesji wybuchłam płaczem,Maciek mnie pociesza i mówił że będzie dobrze ,ale ja po prostu tak musiałam wyładować te wszystkie emocję....

Dzień dobry Kochani!
Pod ostatnim rozdziałem martwiliście się co będzie... że związek na odległość nie wyjdzie im na dobre, tak jak uprzedzałam ten rozdział wszystko wam wyjaśnił:)
Nie ubłaganie zbliża się koniec tego bloga... ale najbliższy miesiąc jeszcze będziemy z wami:")
Jest pomysł by powstał nowy blog, wystarczy tylko oddać swój głos w ankiecie!:P
Czy będę go prowadzić sama czy z kimś innym a może z Asią o co często pytacie nie wiem...:"C
Z chęcią dalej bym współpracowała z Asią ale to od niej zależy... W najbliższym czasie postaram się z nią o tym porozmawiać:)
Pozdrawiam Lolkaa:)

sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 21

Jestem już u rodziców od trzech dni. Na początku pierwszego dnia ustaliłam, że studia zostają te same. Nie zmieniam ich i już. Będę sobie dojeżdżać. Po pierwsze nie chcę żebym studia ukończyła tylko poprzez znajomości taty tylko przez moją ciężką pracę. Każdy dzień wygląda tak samo. Pobudka, poranna toaleta, śniadanie, którego nie chcę ale mama mi wmusza, bo niby bardzo schudłam, jakoś ja tego nie widzę..
Po śniadaniu zawsze idę do pokoju siadam na parapecie i patrze w okno, na wszystkich ludzi, którzy są uśmiechnięci, którzy są zakochani. Jest mi wtedy tak smutno.. Przypominają mi się wszystkie chwile spędzone z Maćkiem, wszystkie pocałunki i objęcia, w których czułam si bezpiecznie. Wtedy mama przychodzi i mnie przytula i siedzimy tak bez słowa. Później ja idę do łazienki się ogarnąć. Odpalam laptopa i przeglądam różne strony. Czasami też wyjdę na spotkanie z koleżankami, ale wolę posiedzieć w domu. Oglądam telewizję i objadam się słodyczami...
Ogólnie jestem bez życia tutaj. Cały czas czekam na telefon od Niego, ale kiedy już dzwoni, boję się odebrać. Dostaję miliony sms'ów o treści 'Gdzie jesteś? Czemu nie odbierasz? Odezwij się. Kocham i przepraszam za wszystko.' Rozklejam się wtedy.. Łzy lecą mi po polikach strumieniami.

Postanowiłam zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Bez obiadu i oznajmiania rodzicom gdzie idę udałam się na spacer. Chodziłam bez celu z słuchawkami na uszach. Leciała klasyka polskiego rocka- Dżem. Uwielbiam ten zespół, czasami żałuję, że nie żyłam w tych czasach, w czasach jego twórczości. Teksty, które były tak bardzo prawdziwe uzupełniał charyzmatyczny głos Ryśka, tworzyło to idealne połączenie. W dzisiejszych czasach nie znajdzie się już takich głosów. A w teledyskach świecą tylko gołymi cyckami i dupami.

Chodziłam i chodziłam. Mijałam ludzi szczęśliwych i zakochanych, ale także smutnych. Skapitulowałam gdy zobaczyłam małżeństwo z dość długim stażem, jak bardzo się kochają . Poleciała mi łza po poliku i prawie zamarzła na tym mrozie. Wpadałam niechcący na jakiegoś chłopaka. Przewróciliśmy się oboje. Ja leżałam na nim, poczułam się niezręcznie. Szybko wstałam przeprosiłam i pomogłam mu wstać. Zamieniliśmy kilka słów i odeszliśmy, każde w swoją stronę. Myślałam o tym co się stało, ale ciszę zakłócił mi dźwięk telefonu. Pomyślałam 'Pewnie znów Muzaj dzwoni', pomyliłam się była to mama, ale nie miałam ochoty rozmawiać z nikim więc nie odebrałam, ale żeby się nie martwiła wysłałam jej sms żeby się nie martwiła i że już wracam.

Szłam oczywiście jak najdłuższą drogą powrotną. Gdy weszłam zostałam zasypana stosem pytań typu 'Gdzie byłaś? Czemu nie odbierałaś? Obiadu nie zjadłaś, na pewno jesteś głodna Martwiliśmy się o Ciebie. Czemu nie powiedziałaś, że gdzieś idziesz?'. Odpowiedziałam tylko 'Niepotrzebnie się martwiliście, byłam na długim spacerze. A nic nie mówiłam, bo i tak byście mi zabronili gdziekolwiek wyjść' po czym zamknęłam się w pokoju na klucz. Siedziałam i myślałam co dalej. Miałam wielką ochotę pojechać do Bełchatowa żeby zasmakować tych Jego malinowych ust i wrócić z powrotem. Myślałam co mogłabym wtedy powiedzieć rodzicom. Kiedy już wymyśliłam co powiem to uświadomiłam sobie, że nie mam transportu. Pociąg lub autobus, ale trochę się boję. Tyle się teraz mówi o kieszonkowcach, gwałcicielach i nie wiadomo co jeszcze. Przypomniało mi się, że brat mojej koleżanki miał dzisiaj jechać do Bełchatowa do dziewczyny. Chyba jedyne wyjście. Złapałam zaraz za telefon i zadzwoniłam do koleżanki i poprosiłam o numer do jej brata. Gdy odebrał przedstawiłam się i przedstawiłam swoją prośbę, oczywiście powiedziałam, że za paliwo oddam. Powiedział, że mam szczęście, bo właśnie się szykuje. Oczywiście się zgodził i powiedział, że mam 15 minut i jest pod moim domem. Poprosiłam go żeby poczekał na mnie ulicę dalej. Nie chciałam aby rodzice się domyślili, że coś jest nie tak.
Przebrałam się, umalowałam i uczesałam. Wzięłam torbę i powiedziałam rodzicom, że idę do koleżanki i nie wiem kiedy wrócę. Niestety musiałam ich okłamać a tego NIENAWIDZĘ, ale teraz zrobiłam to dla swojego dobra. Szybko pobiegłam na umówione miejsce. Czekałam jeszcze ok. 5 minut.
Nareszcie przyjechał. Wsiadłam, przywitałam się i podziękowałam za jego pomoc, która jest dla mnie ważna. Czas umilała nam muzyka z radia, na początku siedzieliśmy bez słowa, a ja myślałam czy dobrze robię, czy on mnie przyjmie. Później Kacper, bo tak ma na imię, zapytał się czemu to takie pilne. Odpowiedziałam, że tu chodzi o faceta, ale nie opowiedziałam mu całej historii. Stwierdziłam, że nie wszyscy muszą o tym wiedzieć. On opowiadał o tym, że jedzie na urodziny do swojej dziewczyny, a tak właściwie do narzeczonej. Są już ze sobą 3 lata i planują ślub na następny rok. Pogratulowałam mu. Droga minęła nam na rozmowie, dojechaliśmy w niecałe cztery godziny. Zapłaciłam za paliwo podziękowałam i rzuciłam 'Może jeszcze się spotkamy, a teraz jedź ostrożnie żeby Twoja dziewczyna widziała Cię całego i na swoich urodzinach, a nie martwego i w trumnie. Jeszcze raz dziękuję, a teraz spadam'. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na zegarek, była 20. 48. Czyli powinien być w domu. Od razu udałam się pod jego mieszkanie.
Gdy doszłam miałam chwilę zwątpienia, widziałam, że jest na pewno w domu, bo światło się świeci. Ale zaraz pojawiło mi się w głowi tysiące myśli 'A co jeśli jest u niego jakaś dziewczyna, jeśli znalazł już sobie nową? Nie no bez sensu, gdyby miał to nie pisałby, ze mnie kocha'.

Udałam się do drzwi i zadzwoniłam. Czekałam i czułam jak moje serce przyspiesza rytmu. Długo nie otwierał więc postanowiłam zadzwonić po raz drugi. Usłyszałam wtedy 'Już idę, pali się czy coś?!'. Otworzył drzwi i stanął jak wyryty. Widziałam jak w jego oczach zapaliły się dwa węgielki..

-Przepraszam Cię bardzo, nie powinnam wyjeżdżać i Cię o tym nie informować, ale byłam pod wpływem emocji. Złych emocji. Byłam zła na Ciebie za to jak mnie potraktowałeś.- wypowiedziałam na jednym tchu, a on nadal nic nie mówił- Proszę wpuść mnie do domu i pozwól zasmakować Twoich ust, przez próg nie będziemy tego robić.- wpakowałam się do korytarza.
Zaczęłam go całować, powoli lecz namiętnie. Jedną ręka objął mnie w pasie, a drugą błądził po moim tyłku. Moje obie ręce oplotły jego szyję. Czułam się wtedy jak w niebie. Chciałam żeby ta chwila nigdy się nie kończyła. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy, a nasze nierówne oddechy po chwili się unormowały. Przerwałam ciszę.

-Teraz mogę spokojnie iść.- zwróciłam się ku wyjściu- Pa, kocham Cię- złapałam za klamkę, a na drugiej dłoni poczułam ciepłą dłoń Maćka.
-Nigdzie nie idziesz, nie pozwolę żebym stracił Cię po raz drugi- przyciągnął do siebie- Zostajesz tutaj i koniec. Zdejmuj kurtkę i chodź- wykonałam rozkaz i poszłam tam dokąd mnie zaprowadził.
Zrobił mi herbaty, bo widział jak trzęsłam się z zimna. Po przyniesieniu herbaty usiadł koło mnie bez słowa i przytulił do siebie. Z bezsilności zaczęłam płakać. Wtedy on przytulił mnie jeszcze bardziej. Po wylaniu hektolitrów łez uspokoiłam się i byłam zdolna do wypowiedzenia jakiegokolwiek słowa. Opowiedziałam mu gdzie byłam przez te ostatnie dni co robiłam i co postanowiłam z rodzicami. Zaczął mnie przepraszać za tamten wieczór,że było mu strasznie głupio, że był pod moimi drzwiami, ale nie otworzyłam, że dzwonił, ale ja nie odbierałam. Spojrzałam na zegarek i poprosiłam aby odwiózł mnie do jakiegoś hotelu. Wtedy wybuchł złością i powiedział:

-Pogrzało Cię ? Zostajesz u mnie, nie pozwolę Ci spać w jakiś hotelach..
-Przestań, nie chcesz to nie, sama pójdę- powiedziałam oburzona- Nie chcę Ci robić kłopotu-spuściłam głowę.
-Jaki kłopot ? Kochanie, żaden kłopot tylko sama przyjemność.
-Dziękuję Ci bardzo, kochany jesteś- musnęłam go po ustach zostawiając u niego niedosyt pocałunku i udałam się do łazienki.
Myłam się w prysznicu myśląc o tym wszystkim. Oczywiście musiałam użyć jego żelu pod prysznic. Pachniałam jak on i cały czas czułam jakby stał za mną. Owinęłam
uśmiechnął  się ręcznikiem i wyszłam z łazienki. 
-Kochanie..- przedłużyłam.- Musisz mi dać swoją jakąś koszulkę, bo nie mam pidżamy- posłałam mu uśmiech.

-No to chodź do pokoju to Ci dam- się również i poczekał aż pójdę pierwsza.
Widziałam jak na mnie patrzył, widziałam ja na niego działam. Byłam wtedy jego obiektem pożądania. Czułam, że miał ochotę na coś więcej, ale musi z tym poczekać. Założyłam jego siwą koszulkę, która sięgała mi przed kolano. Później on poszedł się myć. Stwierdziliśmy, że jest już bardzo późno (Była już 23.27!) i od razu poszliśmy do łóżka. Spać poszliśmy oczywiście. Objął mnie a ja wtuliłam się w niego jeszcze mocniej. Zaraz po tym oddaliśmy się w objęcia Morfeusza.

________________________________________________________________________________



OGŁOSZENIA PARAFIALNE..! ;d





1. Chciałabym podziękować Justynie za te miłe słowa pod ostatnim rozdziałem. Bodajże był to rozdział 18 ;). Nie musisz dziękować, beze mnie ten blog funkcjonował bardzo dobrze, nie wiem czy nie lepiej ;c.

2. Dziękujemy za komentarze, jest ich coraz więcej. Dzię – ku – je – my ! <33
3. Dziękujemy również za miłe słowa zawarte w komentarzach ;3
4. No i chyba co najważniejsze. Ostatnio nie chcieliście sielanki tak więc jej nie było. Ale pod 19 rozdziałem widziałam, że chcecie aby ona wróciła. Nie wiem czy Was tym zadowoliłam ale obróciłam zwrot akcji o 360 stopni. Wiem, że Justyna będzie zła, bo nie będzie miała pomysłu co dalej zrobić ;d. PRZEPRASZAM kochanie ;*

5. A teraz coś nie związane z blogiem, ale nadal z siatkówką ;). Co sądzicie o wyborze Antigi na selekcjonera ? Czy to dobry wybór PZPS ? Przekonamy się niedługo ;). Ja jak na razie nie mam zdania xd.
6. No i nie zapomnijcie o komentarzach, bo zazwyczaj jest tak, że po pochwaleniu kogoś ten ktoś już tego ni robi ;d. Mam nadzieję, że Wy tacy nie jesteście xd

CZYTAM=KOMENTUJĘ ;d Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli Asia ;3 '

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 20

Gdy się obudziłam zegarek wskazywał godzinę 6:30 przewracałam się z boku na bok,nie mogłam usnąć do tego moja kanapa jest diabelsko nie wygodna.... Po pół godzinnej walce ze snem skapitulowałam, postanowiłam udać się do łazienki, nawet nie było tak źle, na pewno wyglądałam lepiej niż wczoraj, po szybkim prysznicu nałożyłam sobie lekki makijaż i udałam się do kuchni by przygotować coś na śniadanie. Postanowiłam udać się do piekarni po świeżę pieczywo dla rodziców na śniadanie. Sprawiłam się bardzo szybko i już po 10 min byłam w mieszkaniu. Przygotowałam śniadanie, zaparzyłam świeżej herbaty dla mamy a dla ojca kawę i po zostało mi tylko czekać aż wstaną. Tak jak się spodziewałam po niecałych 15 min. rodzice już zjawili się w kuchni. Tata badał mnie wzrokiem a mama posyłała mi pokrzepiający uśmiech. Od razu przez głowę przeszła mi myśl Oho coś się kroi.
-Podjęliśmy decyzję- powiedział ojciec-wracasz z nami do Rzeszowa, a studia ci załatwimy jeszcze wczoraj gadałem z moim kolegą i jestem w stanie załatwić Ci studia nie będziesz musiała chodzić nic.
-Stanisław powinieneś zapytać też ją o zdanie...-Rzekła mama
-A co ja mam niby robić w domu? Nie boicie się ,że znowu zacznę imprezować? Że znowu przyniosę wam wstyd... ?
-Załatwię Ci posadę gdzie tylko będziesz chciała, wiesz przecież że mam takie możliwości
- Dobrze... zgadzam się, A co z mieszkaniem?
-Zgadzasz się?!- wykrzyczał zdziwiony ojciec
-Co zdziwiony? Czyżbyś myślał ,że twoja córeczka się nie zgodzi? Ze tak łatwo nie będzie? Otóż tatusiu nie zmieniłam się, ale nie mam pomysłu na życie więc się zgadzam.... Ale powtarzam pytanie Co z mieszkaniem?
-Mieszkanie sprzedamy... jest twoje więc pieniądze pójdą w całości na twoje konto.
-Tak się cieszę córeczko-powiedziała mama tuląc się do mnie
-Ja chyba też mamo.... jedzmy-powiedziałam i wgryzłam się w moją bułkę z serem i szynką
Po zjedzonym śniadaniu mama poszła szykować się w łazience a ja z tatą ogarnialiśmy po śniadaniu.
-Cieszę się ze zmądrzałaś.... Studia masz załatwione już nawet jest możliwość ,że w ten rok skończysz całe,a o pracę się nie martw tylko muszę wiedzieć gdzie mam popytać.
-Dobrze zastanowię się i dam Ci odpowiedź-powiedziałam pochmurnie
Rodzice udali się na spacer a ja zostałam sama ,że swoimi myślami. Co ja takiego robię ,że swoim życie? Powiedzieć Maćkowi ,że wyjeżdżam? Ale po co? Co ja będę tam robić?
Nie wiem... nic nie wiem ale też nic mnie tu nie trzyma wielke love story się skończyło....
Postanowiliśmy a raczej ojciec postanowił ,że jutro z rana wyjeżdżamy, nie sprzeciwiałam się bo nie było sensu... dalsze moje przebywanie w Bełchatowie niczemu nie służy. Tak więc po południu zaczęło się wielkie pakowanie na szczęście miałam wszystkie pudła w których przywiozłam to wszystko... Ojciec pakował wszystko z salonu, mama postanowiła wykorzystać resztki z lodówki aby nie zostało tam nic i zrobić obiad a ja zajęłam się szafą. Wszystko miałam już prawie z niej spakowane gdy natrafiłam na żółto-czarny materiał z numerkiem 9. Rozpłakałam się... tak po prostu trzymałam koszulkę w rękach i płakałam, pamiętałam jak dziś ten przegrany zakład, po którym ubieranie na mecz tej koszulki zapadło mi w zwyczaj.
Przez głowę przeleciały mi te wszystkie chwilę... Najpierw przyjaźń potem coś więcej... pierwszy pocałunek, to jak mnie tulił przed snem wszystko... Z tego letargu wyrwał mnie głos mamy wołającej na obiad, szybko udałam się do łazienki i przy po mocy kosmetyków zatuszowałam  to ,że płakałam. Szybko zjedliśmy obiad i wróciliśmy do pakowania. Koło 23 wszystkie moje rzeczy były już w aucie. Jutro punkt 8 wyjeżdżamy a raczej wracamy do domu. Rano wszystko robiłam mechanicznie, z każdą rzeczą się jakby żegnałam, gdy jeszcze rodzice spali udałam się przejść, w cale nie przypadkowo znalazłam się pod JEGO blokiem. Szybko odgoniłam myśli i wróciłam do domu, gdzie mój kochany tatuś już robił mi reprymendę o to gdzie byłam. Oho zaczyna się. Przeszło mi przez głowę. O godzinie 8 dokładnie 08:03 siedzieliśmy już w aucie.
Sprzedażą mieszkania ma zająć się odpowiedni firma. Tak bardzo chciało mi się płakać ale nie chciałam tego robić przy ojcu, zmęczona wysilaniem się by się nie rozpłakać usnęłam. 
                                                                                                            
 Już mamy 20 rozdział jak to szybko leci... :O
Co sądzicie o rozdziale? 
Kochani jest plan by zaraz po zakończeniu tego opowiadania powstało nowe o Winiarze! 
Czy bylibyście ,że mną i czytalibyście? :)
Nie zapominajcie o komentarzach.:) 

Miłego po południa Lolkaa:)

niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 19

Przepłakałam całą noc.. Słyszałam jak Maciek pukał do moich drzwi, ale nie chciałam mu otwierać. Nie po tym co mi zrobił, nie po tym jak potraktował mnie jak ostatnią sukę. Dobijał się długo, ale miałam na niego wyjebane.. Ta noc była jedną z cięższych. Zastanawiałam się czy nie wyjechać z Bełchatowa.. Z jednej strony nic mnie tu nie trzymało, ale jednak uczucie do Maćka było silniejsze.
Nad ranem około godziny 4 zasnęłam. Pewnie z wycieńczenia. Dobrze jednak, że była to niedziela i do pracy nie musiałam iść. Czułam, że moja twarz wygląda jak balon z wodą. Miałam bardzo mocny sen, obudziłam się dopiero o godzinie 14.. Postanowiłam pójść do łazienki i ocenić swój wygląd.. Niestety był masakryczny.. Oczy podpuchnięte, cały makijaż rozmazany, który już zasechł na policzkach, brodzie i trochę na dekolcie.. Nigdy nie widziałam się w takim stanie.. Nie wiem co mam ze sobą zrobić.. W nocy chciałam pójść nawet po żyletki i podciąć sobie żyły, ale pomyślałam o tych, dla których jestem ważna. Jest ich niewielu, ale zawsze mnie wspierają. A później dotarło do mnie, że to jest bez sensu, że Maciek tak naprawdę mnie kocha, bo gdyby mnie nie kochał nie byłby zazdrosny.. Ale to tylko zwykłe domysły, które mogły nic nie znaczyć.. Stałam przed lustrem i patrzyłam się na siebie, nie mogłam znieść tego widoku.. Do oczu napływały mi łzy, ale w ostatnim momencie się powstrzymałam.. Poszłam z powrotem do łóżka, nie miałam ochoty nawet na jedzenie, nie miałam ochoty na nic.. Leżałam sobie i myślałam nad tym co się wczoraj stało, co zrobiłam źle.. Ciszę w moim mieszkaniu przerwał dźwięk sms'a. Pierwsza myśl to 'Maciek', ale niestety się pomyliłam o dziwo.. Rodzice napisali, że około godziny 17 wpadną do mnie i zostaną kilka dni, chcą sprawdzić jak sobie daję radę. Byłam w szoku, przecież oni nie mogą mnie zobaczyć w tak tragicznym stanie.. Zerwałam się z łóżka jak opętana. Zaczęłam sprzątać w domu. Nie miałam wielkiego bałaganu, ale kurz zdążył się nazbierać.. Po ekspresowym sprzątnięciu, opadłam już z sił kompletnie. Postanowiłam zjeść coś. Padło na kanapki z serem i pomidorem. Po zjedzeniu udałam się do łazienki wziąć szybki i zimny prysznic aby się orzeźwić. Po umyciu się poszłam do szafy, bo przecież nie mogłam pokazać się rodzicom w rozciągniętej koszulce, poplamionych spodenkach od keczupu i szlafroku z słonikami, i z włosami w każdą stronę. Założyłam zwykłe jeansy, bluzkę i na to kardigan. Teraz pozostało mi czekanie na mamę i jakże kochanego ojca.. Ten czas wypełniłam sobie ostatnimi poprawkami w domu, zajrzałam do lodówki i zobaczyłam, że świeci pustkami znów. Ja nie wiem, kto i kiedy to wszystko zjadł. Poszłam na małe i szybkie zakupy spożywcze. Spotkałam tam niestety Maćka. Gdy mnie zauważył krzyknął do mnie, bo ja udając, że go nie widziałam oddalałam się w stronę wyjścia.
-Wiktoria..! Zaczekaj.. Proszę Cię pogadajmy..- złapał mnie za rękę bardzo delikatnie.
-My nie mamy o czym rozmawiać. Potraktowałeś mnie jak jakąś szmatę.- wyrwałam swoją rękę.- Zabolało mnie to bardzo, a teraz przepuść mnie bo bardzo się śpieszę- odeszłam ze łzami w oczach.
Jeszcze jak na samą złość rodzice czekali już pod drzwiami i ewidentnie widzieli jak płakałam. Starałam się to jakoś ukryć, ale chyba mi to nie wyszło. Przywitałam ich i kazałam się rozgościć, walizkę z ubraniami zaniosłam do mojej sypialni bo było tam dwuosobowe łóżko (jedyne w tym domu), a ja miałam spać w pokoju na kanapie.. Rodziców poczęstowałam herbatą i ciastem, które specjalnie kupiłam w pobliskiej cukierni. No i wtedy zaczęło się przesłuchanie.
-Powiedz mi Wikuś czemu Ty jesteś taka napuchnięta ? Stało się coś ?- zapytała się i spojrzała na ojca.
-Oj mamo.. Kobiece sprawy, no i jest to długa historia..- spuściłam głowę.
-Ha..! Mówiłem, że wyjedzie i będzie miała dziecko..! Jak zwykle mam rację !- wykrzyknął i walnął pięścią o stół, aż mam podskoczyła do góry.
-Uspokój się Stanisław ! To nie musi oznaczać, że jest w ciąży. Jest dorosłam wie co robi Rozmawialiśmy z nią tyle razy na temat bezpiecznego seksu- wywrzeszczała wkurzona matka.
-Do cholery jasnej..! Nie rób ze mnie nie wiadomo kogo tato. Według Ciebie jestem nikim, nigdy nie dawałeś mi ojcowskiego ciepła, zawsze mnie poniżałeś i uważałeś za osobę tępą. Wytrzymywałam to przez ten cały czas. Czasami miałam ochotę wyjść i już nie wracać.. Mogłeś mi dawać pieniądze i resztę, ale to nie zapełniło pustki po Tobie. Ciągle miałam nadzieję, że się zmienisz, ale niestety się pomyliłam. Byłeś, jesteś i będziesz zwykłym egoistą. Mamie też nie okazywałeś miłości, ciesz się, ze nadal z Tobą jest. Ja jej tylko współczuję, że tyle wytrzymała z Tobą i siedzi cicho do tej pory- powiedziałam, a raczej wykrzyczałam to ze łzami w oczach.
-Spokojnie córciu.. Nie denerwuj się tylko. Po części masz rację, ale to jest Twój ojciec.. Nie powinnaś tak do niego mówić- powiedziała ze spokojem trzymając moją rękę.
- Nie powinnam ? Po tych wszystkich latach, ktoś musiał mu wygarnąć.. Teraz przynajmniej mi ulżyło. Jedna sprawa mniej..- przytuliłam się do niej.
- Masz rację, za mało czasu Ci poświęcałem, ale chciałem żebyście z mamą miały jak najlepiej. Przepraszam Was obie..- podszedł i nas przytulił. Poczułam się wtedy tak jak zawsze chciałam.
- No dobrze, ale my chyba mieliśmy porozmawiać o Tobie.- przerwała tą cudowną chwilę niezawodna w każdej sytuacji mama.
- No tak.- powiedziałam lekko oburzonym głosem.
- Więc opowiadaj, bo my nie chcemy oglądać Cię w takim stanie. Oczy podpuchnięte, cała twarz spuchnięta- stwierdził ojciec- Skrzywdził Cię ktoś ?- zapytał
- To się na mnie nie patrzcie.. Proste chyba, nie?- stwierdziłam z oburzeniem- Żebyście wiedzieli, że mnie ktoś skrzywdził, ale to jest długa historia i opowiem Wam ją od początku. Żeby to zrozumieć trzeba ją znać od początku.- stwierdziłam.
Zaczęłam opowiadać cała historię z Maćkiem. Jak się poznaliśmy, gdzie to było. Opowiadałam dzień po dniu, tydzień po tygodniu aż doszłam do wczorajszego dnia nienależącego do udanych. Wtedy ojciec wkurzony wstał i oznajmił:
-Zaprowadź mnie do tego rozwydrzonego i niewychowanego chłopaka. Nie ma prawa tak traktować mojej córki.
- Nie podejmuj pochopnych decyzji tato. On był zdenerwowany, Ty też postąpiłbyś tak jak on.. Zrozum go. Zresztą nigdzie nie idziemy, bo już jest późno- wskazałam na zegarek.
- Ona ma rację, jest już późna pora, nie zakłócajmy ciszy nocnej. Jutro to rozwiążemy..- załagodziła sytuację mama.
- Idź teraz się myć, a ja z mamą tutaj posprzątam.- zaproponowałam, a tata się zgodził.
Z dnia nudnego, w którym nie miałam siły zrodził się dzień pełen emocji i wyznań, miłych i tych mniej miłych. Po tacie poszła umyć się mama a na końcu ja. Wychodząc z łazienki usłyszałam chrapanie taty. Uspokoiło mnie to, bo wiedziałam, że już śpi i nie odwali jakiegoś numeru, ale z drugiej strony odzwyczaiłam się od jego chrapania. Zajrzałam jeszcze do pokoju i pożegnałam się z mamą. Kazałam jej też uciszyć tatę. Udałam się na kanapę i od razu zasnęłam, ale nie dziwię się.

________________________________________________________________________________


Nie chcieliście sielanki to jej nie ma ;D. Wedle życzenia są też rodzice xd. Mam nadzieję, że sprostałam choć trochę waszym oczekiwaniom. Zakończenie może nie takie jak byście chcieli, ale rozwinięcie akcji zostawiłam Justynie ;d. Nie będę egoistką i się podzielę, hahahahahah ;)

CZYTAM=KOMENTUJĘ ;D

sobota, 26 października 2013

Rozdział 18

Dzisiejszy dzień był bardzo smutny. Wiadomo dlaczego. Nie dostałam rano sms'a od Maćka, który zawsze pisał 'Wstawaj Misia ;3'. Zdziwiłam się. Czas w pracy bardzo mi się dłużył. Wyjątkowo było dużo osób, ale to zapewne dlatego, bo był piątek. Wagary uczniów i takie tam. Też kiedyś byłam na wagarach i mam super wspomnienia. Na szczęście nadeszła długo wyczekiwana chwila, mianowicie koniec pracy i weekend. Powód do radości duży, bo w końcu odeśpię, ale ostatnie wydarzenia mnie przybiły, więc zadowolona nie byłam. Szłam do domu 'bez życia', Myślałam o tym co wczoraj się wydarzyło i co będzie dalej. Pomyślałam, że zadzwonię do Maćka abyśmy to sobie wyjaśnili. Stwierdziłam, że to dobry pomysł, ale dopiero to zrobię po zjedzeniu czegoś w domu gdyż mój żołądek coraz bardziej się tego domagał. W domu, po zajrzeniu do lodówki zorientowałam się, że nic nie mam. Musiałam z powrotem się ubrać i wyjść do pobliskiego sklepu. Kupiłam już na zapas. Gdy dochodziłam już do domu zauważyłam wchodzącego do klatki Maćka. Zdziwiłam się. Nie zauważył mnie chyba. Weszłam.. Spojrzał na mnie.. Przez chwilę staliśmy bez słowa. Nagle Maciek powiedział:
- Może wejdziemy ?- zaproponował- Gdzie masz klucze ? Otworzę drzwi.- wziął torebkę, na którą wskazałam.
-Więc miałam do Ciebie zadzwonić, poprosić o spotkanie, ale jak widzę czytasz mi w myślach i mnie wyprzedziłeś.- uśmiechnęłam się lekko.
-Też miałem dzwonić, ale stwierdziłem, że od razu przyjdę, bo może nie chciałabyś się ze mną spotkać- powiedział to spuszczając głowę w dół.
-Musimy porozmawiać i to poważnie, ale najpierw pomożesz mi rozpakować zakupy.- powiedziałam.
-Tak jest..! Więc chodźmy już.-poszedł w stronę kuchni.
Zaczęłam mówić Maćkowi gdzie ma co położyć. Sama zaś zajęłam się robieniem tostów, bo byłam już tak bardzo głodna, że robiło mi się niedobrze. Zrobiłam też Muzajowi, bardzo się ucieszył i pocałował w czoło. Zrobiłam także herbaty. Chyba bardzo chciało mu się pić, bo w mgnieniu oka miał pusty kubek i musiałam zrobić drugiej i trzeciej. W pewnym momencie powiedziałam:
-Jeżeli tak dalej pójdzie to zacznę Ci robić herbatę w wiaderku 10 litrowym.- posłałam mu szeroki uśmiech.
-Wyjątkowo dzisiaj chciało mi się pić. Spokojnie nie zbankrutujesz przeze mnie.- zaśmiał się.
-Mam nadzieję, bo nie zarabiam grubych milionów. A swojej pensji nie zamierzam przeznaczać na herbatę dla Ciebie.- powiedziałam odkładając kubek na ławę.
-Ale my chyba nie spotkaliśmy się po to żeby mówić i herbacie i bankructwie- spoważniał i przybliżył się do mnie- Chciałem Cię przeprosić za wczoraj. Tak bardzo tego żałuję. Wiem jestem skończonym skurwysynem.. No ale wiesz jak to faceci mają. Nie zrzucam winy tutaj na hormony i w ogóle.. Jestem jeszcze młody i głupi. To już więcej się nie powtórzy.. Wybaczysz mi ?- złapał mnie za rękę w tym momencie.
-Maciek.. Spokojnie.. Nawet tak nie mów, wina leży po mojej jak i po Twojej stronie. Oboje zachowaliśmy się jak dzieci. Też Cię przepraszam.- spojrzałam mu prosto w oczy- Oczywiście, że Ci wybaczam, ale.. Ale czy Ty mi wybaczysz?- czułam jak moje oczy wypełniają się łzami.
W tym momencie moją rękę położył na swojej piersi i zapytał:
- Czujesz ? Czujesz jak bije mi serce ?- spojrzał na mnie.
-Oczywiście, że czuję, ale miałeś mi powiedzieć, czy wybaczysz.- położył palec na moich ustach.
-Cii.. Nic nie mów. To serce bije dla Ciebie i tylko dla Ciebie. Jesteś jedyną kobietą, która tak bardzo zakręciła mi w głowie. Powiedz tylko 'skocz w ogień' a ja to zrobię. Chcę abyś czuła się bezpiecznie przy mnie, chcę żebyś była szczęśliwa- wpił się w moje usta.
Całował mnie spokojnie, ale namiętnie. Poczułam na karku jego ciepłą dłoń, druga zaś powędrowała w okolice talii. Czułam się wtedy tak bezpiecznie, czułam, że to może być ten jedyny. Później z braku sił wtuliłam się w niego. Trwało to dość długo, siedzieliśmy tak w ciszy gdy Maciek podniósł moją głowę do góry łapiąc za podbródek i zapytał:
-Już jest wszystko dobrze? Ulżyło Ci ? Lepiej się czujesz ?
- Tak.- wykrztusiłam z ledwością z siebie.
-To teraz idź do łazienki i umyj twarz, bo wyglądasz jakbyś nie spała i nie jadła od tygodnia.- powiedział wskazując na drzwi od łazienki.- A ja w tym czasie poszukam jakiegoś filmu. Może być komedia romantyczna jakaś ?- zapytał
-Dobrze, już idę. Oczywiście, że może być. Najlepiej poszukaj 'Dirty Dancing', kocham ten film.- podrzuciłam mu pomysł.
- Hmm.. Dobrze wiedzieć.- posłał mi uśmiech.
Maciuś pozytywnie mnie zaskoczył. Przygotował malutkie, kolorowe kanapeczki plus do tego kawa zbożowa. Ulubiony film, dobre jedzenie, kawusia, ukochany. Czego chcieć więcej? Po prostu Anioł nie facet. Oglądaliśmy i jedliśmy kanapeczki. Wtuliłam się w niego, bo wtedy czułam jego boskie perfumy. Nagle w oglądaniu przeszkodził mi Maciek, choć widziałam ten film milion razy i znałam go na pamięć to się wkurzyłam.
-Słuchaj.. U Karola w sobotę jest impreza. Czy chciałabyś ze mną pójść ? Byłoby mi bardzo miło.- uśmiechnął się.
-No nie wiem. Przeszkodziłeś mi w oglądaniu filmu, a to jest niedopuszczalne..-powiedziałam groźniej ale nadal z uśmiechem na twarzy.
-Oj przepraszam Misiu, wybacz mi, ale zgódź się.- powiedział to z nadzieją, że się zgodzę.
-No dobrze, ale teraz już oglądajmy film. Masz być cicho już.- zagroziłam.
-Okej, kochana jesteś- pocałował w polik.
Później siedzieliśmy już bez słowa. Ja z wyczerpania nie wiedząc kiedy usnęłam. Przebudziłam się tylko jak Maciek mnie odnosił na łóżko. Wymamrotałam tylko zwykłe 'zostajesz u mnie', a Maciek się uśmiechnął i powiedział 'dobrze, a teraz śpij.' Odwróciłam się do niego tyłkiem i usnęłam już na dobre, bo nic nie słyszałam.
We wtorek Maciek jak i cała PGE wyjechała na mecz do Olsztyna i w Bełchatowie pojawią się dopiero w piątek wieczorem jest co dopiero środa a ja tęsknie jak głupia, niby Maciek jak obiecał zaraz po przyjeździe do Olsztyna zadzwonił, trochę pogadaliśmy ale to nie to samo. Tak bardzo chciałabym się teraz do niego przytulić, ale też wiem że przecież to jego praca-coś przez co się spełnia, kto wie może za parę lat będzie taką siatkarską potęgą jak Mariusz? Dni mijają mi każdy tak samo,pobudka lekkie ogarnięcie się,praca powrót do domu i.... i nuda, pusta zawsze ten czas "organizował" mi mój chłopak, ale przynajmniej nadrobię materiał ze studiów bo zaliczeniu już tuż tuż.Jak dobrze pamiętam to właśnie w tą sobotę jest impreza u Karrola nawet wiem w co się ubiorę! Maciek był by ze mnie dumny! Na szczęście ten jak i przyszły weekend mam wolny od studiów. W piątek wieczorem a raczej w nocy bo koło 2 dostałam sms od Maćka w którym napisał ,że już jest w mieszkaniu i że idzie spać.Meczu nie stety nie oglądałam bo oczywiście nie było transmisji. Tak więc postanowiłam do niego nie dzwonić i go nie budzić. Z racji ,że była sobota postanowiłam ogarnąć mieszkanie a że moja mieszkanie nie należy do jakiś wielkich po 1,5 godzinie było już czyściutkie i wywietrzone. Teraz przyszła pora na uzupełnienie lodówki, po szybki ogarnięciu się z dresów mogłam iść do jakiegoś marketu po coś do jedzenia. W sklepie było pełno ludzi tak więc zeszło mi aż 2 godziny!! Troszkę wkurzona wróciłam do domu i przy pomocy muzyki rozpakowywałam zakupy. Maciek koło 14 wysłał mi sms ze przed chwilą wstał i nie ma sensu już się spotykać tylko przyjdzie po mnie o 17 na co ja oczywiście się zgodziłam przecież jestem świadoma tego ,że wczoraj w nocy wrócił teraz wstał i jest pewnie głody a ja mu każę jeszcze do mnie przychodzić tak wcześnie bo się stęskniłam, oczywiście że chce by mnie przytulił ale przecież trzeba zrozumieć drugą osobę. Pooglądałam sobie tv sprawdziłam fb i czas było się zbierać.
Już dawno miałam uszykowane co ubiorę postawiłam na czarną koronkową sukienkę do połowy ud.
Nałożyłam trochę mocniejszy makijaż i jestem gotowa. O 18 zjawił się po mnie Maciek po krótkim przywitaniu w formie buziaka udaliśmy się do mieszkania Karrola, gdzie od paru dni Ola-dziewczyny Karrola przygotowywała się do tej imprezy, ja oczywiście chciałam jej pomóc ale stwierdziła ,ze sama da sobie rady.Gdy dotarliśmy do mieszkania środkowego byliśmy jednymi z pierwszych bo oprócz nas było tylko państwo Wlazły i Robert -brat Karolla który okazał się bardzo fajnym gościem. Po niecałych 20 min. już prawie cała Skra gościła w skromnych progach środkowego. Po krótkim przywitaniu nas przez gospodarza zaczęła się zabawa.Wszystkie pary zaczęły wirować na parkiecie my z Maćkiem nie byliśmy gorsi i już po chwili byłam w tulona w tors atakującego. Po paru przetańczonych piosenkach poszliśmy się czegoś napić
Maciek wdał się w rozmowę z chłopakami więc nie miałam chwilowo z kim tańczyć. Zauważył to wcześniej wspomniany brat Karola.
-Hej, widzę, że jesteś wolna więc może zatańczymy?
-No w sumie czemu nie-powiedziałam uśmiechając się do niego
Robert wcale nie nie był podobny do Karrola jedyne co, to obydwoje byli wysocy. Z Robertem gadało mi się świetnie dowiedziałam się ,że studiuję bankowość, a na codzień mieszka w Krakowie.
Z Robertem tańczyłam z 4 piosenk po czym poszliśmy my się czegoś napić by po chwili znów wrócić na "parkiet".
-A więc czym się interesujesz?
-Fotografią. Oczywiście studiuję bankowość więc też tym. A ty?
Opowiedziałam mów o swoich zainteresowaniach, i poszlismy dalej tańczyć.
Gdy już obydwoje naprawdę byliśmy zmęczeni udaliśmy się do stolika gdzie przebywał też mój chłopak i zaczęliśmy rozmawiać, po chwili na górę po prosił mnie mój chłopak który chyba nie był w najlepszym humorze
-Wika co ty kurwa odstawiasz?!-zapytał a raczej wykrzyczał z wyrzutem Maciek gdy tylko zamkną za nami drzwi
-Co?! O co ci chodzi? O Roberta? To już nie mogę sobie z nikim pogadać?!-co Maciuś zazdrosny?! żeby miał jeszcze o co....
-Tak a miżdżycie się do siebie ot tak!?
-My miżdżymy?! no chyba przesadzasz?-tak bardzo chciało mi się płakać, przecież nic takiego nie zrobiłam...
-Nie no widzę ,że ja się tobie już znudziłem! A idź sobie do tego Robercika!-teraz już na dobre zaczęłam płakać
-A żebyś wiedział ,że pójdę ale wiesz gdzie? do domu!!-powiedziałam i zmierzając do wyjścia z pokoju
-A idź sobie i zabierz ze sobą tego fagasa!
Nie rozumiem jego zachowania, co ja takiego zrobiłam? Łzy cały czas leciały po moich policzkach z góry zeszłam nie zauważalnie by nikt nie pytał co się stało i po szybkim nałożeniu na siebie płaszcza udało mi się nie zauważalnie wyjść z mieszkania. Cała zapłakana wróciłam do mieszkania, nie wiem co Mackowi odbiło.... Jeszcze nigdy mnie tak nie traktował, jak jakąś szmatę która miżdży się do każdego! przecież tak nie jest! Coraz częściej nachodzi mnie myśli czy już ten mój limit szczęścia się nie wyczerpał....
________________________________________________________________________________

Rozdziały zostały połączone są one twórczością Asi i moją. Mam nadzieję ,że długość rozdziału wynagrodzi wam tą wieczną sielankę....:"X Ale mogę was zapewnić ,że już jej nie będzie, nie wiem czy w ogóle jeszcze pojawi się ona na tym blogu!
Postanowiłyśmy nie usuwać bloga,wasza decyzja czy dodacie ten komentarz czy nie.

A teraz chciałam bym zwrócić się do Asi!
Asiu wiem ,ze wchodzisz tu i czytasz co piszę pod rozdziałami! Tak więc chciałabym Ci podziękować za pomoc! i za to ,że zawsze gdy nie mam pomysłu mnie ratujesz z opresji! Mam nadzieję ,że nasza współpraca będzie jeszcze długo trwała:) A może i Asia założy bloga? Ja z chęcią bym go czytała! Asiu po prostu dziękuję:***

Pozdrawiam Lolkaa:) Do następnej niedzieli ;)

niedziela, 20 października 2013

Rozdział 17

        Pod rozdziałem pojawi się moje jak i Asi oświadczenie o decyzji którą podjęłyśmy z przykrością :(                                                                                                                                                                     

  Rano ja udałam się do pracy a Maciek do siebie bo trening dziś mieli później niż zwykle. Dzień w pracy miną mi jak zawsze tak samo, jedyne co to strasznie bolały mnie stopy bo ubrałam sobie kurewsko nie wygodne buty. Ale jak to mówią chcesz być piękna cierp.Po pracy udałam się do mieszkania by zmienić tylko buty na coś wygodniejszego i już jestem w drodze na halę pewnie zastanawiacie się po co tam idę? tak więc już tłumaczę ja i moja zryta bania wpadłyśmy na pomysł by zrobić swojemu chłopakowi niespodziankę i iść na jego trening. Muzaj żyje sobie w nieświadomości ze ja tam się pojawię, bo w sumie co ja mam do roboty w mieszkaniu? Gdy przyszłam na halę chłopaki się rozciągali, Maciek gdy mnie zobaczył od razu do mnie podbiegł i pocałować oczywiście Skrzaty nie byli by sobą gdyby nie obyło się beż licznych gwizdów. Ja spokojnie sobie usiadłam na trybunach a chłopaki ćwiczyli, jak patrzyłam na nich to widziałam siebie za czasów kiedy jeszcze trenowałam... Jak to jedna kontuzja może zniszczyć wszystko...Ale są też plusy tego,nie widuję się często z ojcem dzięki czemu nie ma kłótni o jego przerośniętą ambicję. A po za tym najważniejszym plusem tego jest to ,że tak na prawdę gdyby nie kontuzja nie było by mnie i Maćka. Tak naprawdę dzięki temu spotkało mnie dużo dobrego mam Maćka chłopaków pracę może nie moich marzeń ale ważne,że jest.Nawet nie zauważyłam kiedy trening się skończył ocknęłam się co dopiero gdy poczułam czyjeś usta na swoich oczywiście nie był to kto inny jak Maciek mój Maciek.
-Nie śpij bo cię okradną-zaśmiał się
-Bardzo śmieszne, zamyśliłam się po prostu
-A mogę wiedzieć o czy to księżniczka tak myślała?
-A o grze mojego księcia-zaśmiałam się
-To ten książę szczęściarz widzę-powiedział dalej śmiejąc się- I co księżniczka twierdzi o jego grze?
-Ze jest najlepszy-po tych słowach wpiłam się w jego usta, Maciek tylko się do mnie uśmiechnął
-To księżniczka niech poczeka teraz na swojego księcia bo idzie pod prysznic by potem zmienić odzienie
-Poczekam,poczekam-uśmiechnęłam się do niego
Gdy Maciek znikną w szatni ja spokojnie gadałam sobie z Nawrockim, wszyscy chłopaki już dawno poszli do domu a Maćka jak nie było tak nie ma.Nawrocki tez już udał się do domu a ja zostałam sama, zaczęłam się już martwić, dlatego udałam się do ich szatni,gdy zapukałam nikt nie odpowiedział,zaniepokojona całą sytułacją  weszłam do szatni wydawała się być pusta ale po chwili zobaczyłam Maćka ubrania, gdzie go wcięło? Zaczęłam rozglądać się po szatni, po chwili drzwi przez które weszłam zostały zamknięte a przed sobą zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Muzaja
-No wreszcie myślałem,że już nie przyjdziesz-powiedział i wpił się w moje usta
-Mogę wiedzieć co ty odstawiasz?!-wkurzyłam się na dobre-Ja czekam jak głupia a temu się na jakieś głupoty wzięło-nadal krzyczałam
-No księżniczko nie denerwuj się-powiedział przestraszony moją reakcją
-Nie gadam z tobą-powiedziałam i wyszłam z szatni by potem kierować się w stronę domu.
Szłam zła jak osa ale po chwili dogonił mnie Maciek i bez pytania o pozwolenie mnie pocałował a gdy chciałam się od sunąc przytrzymał mnie za głowę
-Nie gniewaj się księżniczko-powiedział ledwo dysząc
-A jak ja mam nie być zła jak ty pół godziny siedzisz w szatni a ja się głupia martwię
-Wiesz,że czasem mam głupie pomysły... Przepraszam
-No dobra nie gniewam się ja też nie powinnam tak od razu drzeć japy-powiedziałam tuląc się do niego
-Moje słoneczko-Maciek jeszcze mocniej mnie przytulił i pocałował w czułko
-Maciek możemy iść na jakiś obiad bo umieram z głodu-powiedziałam łapiąc się za brzuch w którym od dobrej godziny mi burczało
-No pewnie przecież ty prosto z pracy ale tempak ze mnie-powiedział i chwycił mnie za rękę by po chwili udać się w nieznaną mi stronę
-Gdzie idziemy?-spytałam ciekawa
-No jak to gdzie do Buenos
Po chwili już byliśmy już w kanjpie i czekaliśmy na nasze zamówienia. Kiedy kelnerka przyniosła nasze dania zaczęła się głupio uśmiechać do Maćka a on nic sobie z tego nie robił a gdy kładła jego danie niby to przypadkiem dotknęła jego dłoni na ten widok aż mnie zagotowało a Maciek uśmiechał się do niej jak głupi po odegrani roli przez panią kelnerkę zaczęliśmy jeść nasz obiad Maciek coś tam próbował zagadać ale ja nie odzywałam się w ogóle byłam zła na niego. Po obiedzie Maciek urególował rachunek przy pomocy mojej ulubionej kelnerki czujecie ten sarkazm? tak pani Violla stała się moją ulubioną kelnerką w tej knjapie.
Potem udaliśmy się w stronę mojego mieszkania Maciek ciągle dociekał jaki jest powód mojego zachowania a ja milczałam bo nie chciałam znowu wybuchnąć i się z nim kłócić...
-No Kotuś co się stało? okres masz czy co?-po tych słowach mnie zagotowało
-Dla twojej wiadomości TAK mam okres ale to nie zmienia faktu ze ta kelnerka cię podrywała i jeszcze jej te ruchy a ty się z tego cieszyłeś jak głupi-wykrzyczałam
-Kotek to nie tak no... no dobra nie powinienem ale no jestem facetem tylko...-próbował się tłumaczyć
-Tak wykręć się tym ,że jesteś facetem i to wasza natura
-Wiem masz rację-powiedział skruszony- przepraszam słoneczko-powiedział i mnie pocałował
-Nie rób tak więcej proszę, przynajmniej żebym tego nie widziała bo byłam w stanie zabić ją gołymi rękoma
-Czyli jesteś chociaż troszeczkę o mnie zazdrosna? -spytał
-Nawet nie wiesz jak bardzo... -powiedziałam patrząc w chodnik
-To jak już tak szczerze gadamy to pamiętasz jak w środę na ciebie czekałem? w tedy co ten gość cię ciągle zagadywał?Myślałem ze mu przyjebie ale wiedziałem ze przez to straciła byś pracę-powiedział patrząc mi w oczy.
W ciszy dotarliśmy do mojego mieszkania Maciek zaraz po porzegnaniu zmył się do siebie, a ja udałam się pod prysznic i do łóżka. Długo nie mogła zasnąć ciągle myślałam o tym co spotkało mnie w Bełchatowie i po wyciągnięciu wniosków przyjazdz do Bełchatowa to była dobra decyzja, sama nie rozumiem mojego zachowania przecież wiem ,że Maciek mnie kocha ale gdy widziałam jak ta kelnerka się do niego mizia to myślałam ,że z siebie wyjdę, oczywiście można było by z zucić wszystko na miesiączkę i te hormony ale to nie tędy droga... Kocham Go nawet bardzo ale boję się ,że to się wszystko z pieprzy, na początku wszystko jest cudownie a potem się sypie... Boje się tego przecież to wręcz nie możliwe ,że Maciek jest tym pierwszym i jedynym, bardzo bym chciała ale boję się ,że tak nie będzie...

                                                                                                                                                                   

Dokładnie 2 rozdziały temu pojawiła się inf. o zamiarach zawieszenia tego blogach, po której zostało napisane wiele komentarzy z prośbą by tego nie robić. Bardzo się ucieszyłyśmy z Asią z tego powodu że zaczęliście doceniać naszą pracę.... Niestety nasz trud znowu został nieuszanowany i znowu zmniejszyła się liczba komentarzy. Jest mi przykro ,że dodajecie kom. tylko pod groźbą:X Razem z Asią zastanawiamy się czy jest sens pisać dalej. Niby piszecie ,że czytacie i się podoba ale dlaczego tylko wtedy gdy jest mowa o zawieszeniu bloga?

Czy tyle czasu zajmie Wam napisanie kom. . Chyba zapominacie o nas, o tym co czujemy ,że liczymy w TYCH KOM. na Wasze wskazówki, prośby co do rozdziału...:C

Piszę to z przykrością bo źle się czuje ja jak i Asia ,że macie nas .... wiadomo gdzie:X Teraz pewnie posypią się kom." fajny i wgl" a może byście coś jeszcze dodały od siebie, co? Jakie macie życzenia co Wam się podobało? Nie tylko pod tym rozdz. bo jest groźba ale pod każdym, który się ukażę?

Tak więc w następną niedzielę pod rozdziałem napiszemy czy blog będzie kontynuowany:(

Niestety nie chcemy tego robić ale nie dajecie nam wyboru, mamy do Was w pewien sposób żal, bo jeśli Wam się podoba<a tak piszecie, ale tylko gdy jest groźba bo normalnie nie chce się dodać oczywiście kom.-.- to dlaczego nam tego zawsze nie piszecie czy wam się podoba czy może rozdział jest do ... Jak oceniacie zachowanie bohatera co chcecie by było w następnym rozdziale...?! -.-'

niedziela, 13 października 2013

Rozdział 16



 Ważne inf. pod rozdziałem!!                                                                                                             Dzisiejszy dzień zapowiadał się ładnie. Obudziły mnie miłe i ciepłe promienie słońca. Zdziwiłam się, ponieważ listopad a tu takie słoneczko. Zadowolona poszłam do łazienki żeby się odświeżyć. Po porannej toalecie, jeszcze w pidżamie poszłam zrobić herbatę i kanapkę z dżemem, bo miałam na nią wielką ochotę. Chodziła za mną już od dawna, ale lenistwo wzięło górę. Po zjedzeniu i wypiciu gorącego napoju udałam się do mojej magicznej szafy, w której miałam dużo ubrań, ale zawsze nie miałam w co się ubrać. Postawiłam na ciepły sweterek z wielkim misiem, zwykłe czarne jeansy i buty za kostkę. Według mojej koleżanki to glany, ale to są zwykłe czarne botki. Bardzo ładne i ciepłe. W pracy o dziwo nie było dużego ruchu. Zresztą nie dziwię się, ponieważ dorośli w pracy, a dzieci i młodzież w szkołach i nie mają czasu. Około godziny 13 zadzwonił Maciek i oznajmił, że chce się spotkać i przyjdzie po mnie po pracy. Zgodziłam się. Ale później zdałam sobie sprawę, że nie zapytałam po co chce się spotkać. No cóż, teraz już muszę poczekać.

Przyszedł bardzo zadowolony, pocałował mnie w usta na przywitanie i się uśmiechnął. Ja również odpowiedziałam uśmiechem. Ale zaraz po tym przeszłam do konkretów.

    -Co jest przyczyną tego, że chciałeś się spotkać ?- zapytałam z ciekawością.
    -No wiesz pogadamy o tym jak dojdziemy do Ciebie do domu- powiedział krótko- No chyba że chcesz iść do mnie- dorzucił.
    -Mi to jest obojętne, możemy iść do mnie. Tylko chcę wiedzieć o czym chcesz pogadać- powiedziałam.
    -Dobrze to idziemy do Ciebie- powiedział uśmiechając się- A musimy pogadać o nas- powiedział zamieniając uśmiech na poważną minę.

Przestraszyłam się. Resztę drogi szliśmy bez słowa. Szłam i gapiłam się w chodnik, nie patrzyłam się nawet przed siebie, gdzie idę. Maciek trzymał mnie za rękę więc nie zboczyłabym z trasy.. Pomyślałam sobie, że Muzaj chciałby mnie zostawić, albo spotkał inną.. No ale przecież mówił, że od początku mu się spodobałam.. No chyba nie zmienia zdania co pięć minut.. Nie wiem co myśleć. Dojdziemy to się dowiem.. Nie mogę być taką pesymistką..
Nawet nie wiedziałam kiedy doszliśmy.. Dopiero Maciek powiedział mi, że bez otwierania drzwi nie wejdziemy do środka i zaśmiał się. Otworzyłam drzwi i zdjęłam kurtkę. Wzięłam też kurtkę Maćka i powiesiłam na wieszaku.

    -Chcesz kawy, herbaty, a może kakao ?- zaproponowałam.
    -Może być herbata, ale jakbyś mogła to zrób taką mocną. - odpowiedział posyłając mi uśmiech. 
    -Dobrze, to Ty siadaj wygodnie na kanapie a ja zaraz przyniosę herbatę.
    -Okej misiu- powiedział.
    -A może chcesz coś zjeść ?- zapytałam stojąc w przejściu.
    -Wolę Ciebie, więc szybko przychodź- tym razem posłał mi szeroki uśmiech.
    -Hahahahaha, dobrze.- zaśmiałam się dość głośno. - Tylko niech zagotuję się woda, a później zaparzy herbata.- dodałam.

Po zaparzeniu herbaty zaniosłam ją do pokoju. Przyniosłam też ciastka, żeby nie było, że tylko o herbacie przyjmuję gościa. Siedzieliśmy bez słowa, gdy nagle Maciek zaczął mówić z lekką niepewnością.

    -Słuchaj Wiki.. Ja rozumiem, że Ty możesz nie chcieć tego.. Nie mam nic przeciwko..- w tym momencie urwał wypowiedź.
    -Chodzi Ci o seks ? No ale wiesz.. Nie za wcześnie trochę ?- przerwałam tę niezręczną ciszę, która nastała w pokoju.
    -Coo..? Jaki seks ? Nie, nie chodzi mi o to..- speszył się trochę..
    -Upss.. Przepraszam Cię Maćku.. No ale ja to tak odebrałam. Ale ze mnie idiotka.- pocałowałam go w czoło i dodałam tylko- Przepraszam.
    -Nie no nic się nie stało- posłał mi uśmiech- Każdemu się zdarza, zresztą ja źle to skonstruowałem. Moja wina- uśmiech znikł.
    -Nie.. Miałeś o czymś innym mi powiedzieć, a nie się obwiniać kotku- uśmiechnęłam się i położyłam swoja rękę na jego nodze.
    -Masz rację. Chciałem się zapytać, czy jesteś już gotowa abym Cię przedstawił chłopakom jako moją dziewczynę?- Powiedział to z naciskiem na słowo 'moją'.
    -Hmm.. Tak szczerze mówiąc to masz rację. Możemy im to powiedzieć. Bardzo dobry pomysł, nie możemy się przecież cały czas ukrywać- nagle pojawił się uśmiech na mojej twarzy.
    -To mam pomysł. Pasuje Ci dzisiejszy trening o 17 ? Wtedy na pewno wszyscy będą i się ucieszą.- uśmiechnął się, a w jego oczach zapaliły się dwa ogniki.
    -Tak, pasuje- odrzekłam.
    -To super- przytulił mnie, a ja poczułam jego boskie perfumy- Więc widzimy się o 16,50 u Ciebie to pójdziemy razem- dodał chwytając już swoją kurtkę z wieszaka.
    -Dobrze, więc do zobaczenia- pocałowałam go w usta, a jego ręce oplotły moją talię.

Miałam jeszcze prawie godzinę. Postanowiłam zrobić sobie jeszcze herbaty, ale tym razem owocowej. Usiadłam wygodnie przed telewizorem i przełączałam z kanału na kanał.. Straszne nudy w tej TV.. Postanowiłam więc pójść do łazienki i zrobić lekki makijaż żeby wyglądać jak człowiek. A włosy związałam w kitkę, ponieważ każdy twierdzi, że właśnie tak mi jest ładniej. Ogólnie uważam, że jestem brzydka, no ale jak kto lubi. Ale wydaję mi się, że każda dziewczyna uważa się za brzydką więc nie jestem sama.
Nagle usłyszałam dzwonek, zdziwiłam się, bo zostało jeszcze 10 minut do wyjścia, a Maciek już przyszedł. Gdy otwierałam drzwi, zauważyłam właśnie jego, czyli potwierdziły się moje tezy. Przyszedł, bo chciał jeszcze trochę ze mną posiedzieć, popatrzeć się na mnie. Ja jednak stwierdziłam, że tak naprawdę możemy już wychodzić. Powoli i bez stresu sobie dojdziemy na Energię. Po drodze na hale nic nie mówiliśmy, jednak co chwila zerkaliśmy się na siebie i posyłaliśmy sobie uśmiechy. Szliśmy oczywiście za rękę. Tak szczerze to dopadł mnie lekki stres przed tym wszystkim, ale nie dałam tego po sobie poznać. Nareszcie i na nieszczęście doszliśmy. Dobrze dlatego, bo na dworze już robiło się zimno, a źle bo trochę się bałam.
Weszliśmy normalnie nie dając nic po sobie poznać. Ja udałam się na trybuny, a Maciek do szatni do chłopaków. Zajęłam swoje ulubione miejsce i siedziałam cicho. Nagle usłyszałam głośny śmiech Cupko i Kłosa, czyli znak, że są już gotowi. Nawrocki chciał coś powiedzieć, ale Maciek wciął mu się i zaczął swoje ogłoszenie. Trener nieźle się wkurzył, ale dał dojść do słowa Muzajowi.

    - Słuchajcie mam dla Was niespodziankę, a raczej mamy- w tym momencie wskazał na mnie i kazał mi podejść do siebie- Chcieliśmy coś powiedzieć. Mógłbym mówić Wam jak to było od początku i owijać w bawełnę, ale po co ? Chciałem Was powiadomić, że Wiktoria to kobieta moich marzeń i oficjalnie przedstawiam Wam ją jako moją dziewczynę, którą bardzo mocno kocham.
    -A ja od siebie dodam tylko tyle, że miło Was poznać już jako oficjalna dziewczyna Maćka.- posłałam im uśmiech.

Wszyscy się ucieszyli. Zaczęli podchodzić do nas jak do młodej pary i składać życzenia. Najbardziej ucieszony był Kłos, Wlazły i Zator. Zaczęli 'świrować', skakać, krzyczeć. Trener też bardzo się ucieszył i darował chłopakom dzisiejszy trening. A my z Maćkiem zaprosiliśmy wszystkich na małą imprezkę do mnie. Alkohol (oczywiście nie za dużo) i jakieś przekąski kupiliśmy po drodze. Z muzyką kłopotu nie było. Na miejscu kazałam im się rozgościć i pozbierałam ich kurtki, płaszcze i co tam jeszcze mieli i powiesiłam na wieszaku. Gośćmi zajął się Maciek, a ja poszłam przygotować przekąski, czyli chipsy, paluszki i orzeszki. Pierwszy zmył się Nawrocki. Tak szczerze to mi go nie brakowało. Wszystkich zabawiał Kłos, który opowiadał suchary, sytuacje z lat szkolnych. Było bardzo miło.. No ale niestety wszystko się kończy. Ja muszę iść jutro do pracy. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi, a atakujący śpi u mnie dziś Nie ma opcji aby po alkoholu szedł gdziekolwiek sam. On poszedł pod prysznic, a ja z grubsza ogarnęłam w domu. Resztę postanowiłam posprzątać jutro, bo nie miałam już siły. Z roztargnienia wparadowałam do łazienki zapominając o tym, ze jest tam Maciek. Ja się speszyłam, a on wpadł w śmiech. Podczas gdy ja się myłam, Muzaj rozbierał łóżko. Bardzo mu za to dziękuję, bo ja już naprawdę ledwo co doszłam do łóżka. Wtuliłam się w niego i usłyszałam jak mówi:

    - Dobranoc, kocham cię bardzo mocno. Śpij dobrze- pocałował mnie w czoło.
    - Dobranoc, też Cię kocham.- wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.

Tak minął mi dzień. Był bardzo miły, ale też wyczerpujący. Nie wiedząc nawet kiedy usnęłam.



Tak zdaję sobie sprawę z tego, że ten rozdział jest do dupy ;c. Nie musicie mówić mi tego.Oczywiście zakończenie bardzo dziwne ;x. Tak jak wspominała już Justyna we wcześniejszych rozdziałach prosimy o komentarze. Są one dla nas ważne ponieważ wiemy czego oczekujecie od nas i co mamy umieścić w danym rozdziale. Na przykład pod ostatnim prosiliście o to żeby Maciek przedstawił Wiki chłopakom. Chcecie i macie ;).

CZYTAM=KOMENTUJĘ ;D

 Pozdrawiam, Asia ;3 


Ja nie zgadzam się z Asią wcale nie jest do dupy~!:x Ale nie to chciałam ogłosić
Tak więc pod ostatni rozdziałem pojawiło się aż 19 kom.!! dla nas to bardzo dużo bo zawsze było to ok,.10:c Tak więc dziękujemy!!blog zostaję jak na razie! ale kochani pamiętajcie o kom. które są dla nas ważne np. w jednym kom. ktoś napisał ze chce by byli już oficjalnie i my wzięłyśmy<a raczej Asia> ta prośbę do serca i są<3 Tak więc komentujemy dalej bo ciągle jest ta zasada brak kom. brak nowych rozdziałów!
Przepraszam ,ze tak chamsko to załatwiam< takim jakby wymuszeniem> ale jeśli wy nie szanujecie naszej pracy i nie chce wam się dodac głupiego kom. no to sr.... :c TAK WIĘC BĘDĄ KOM. BĘDZIE BLOG. 
A i zapomniałam! informuję na GG!! TT!! I BLOGACH!! chętni niech piszą w kom.!!
Lolkaa